TY TEŻ MOŻESZ PAŚĆ OFIARĄ ŁUPKÓW

Najpierw zastanów się ile jest wart dom pozbawiony wody.

Przeczytaj tę historię, która może być już teraz Twoją historią. Nie jesteś rolnikiem omamionym propagandą polskiego sprzedajnego rządu. Nie podpisałeś umowy dzierżawy gruntu z maleńką firemką, która może zbankrutować w każdej chwili, a za którą chowa się potężny światowy koncern.

Masz dom rekreacyjny albo całoroczny z niewielkim sadem w ładnym miejscu.

Ta historia zdarzyła się w woj. mazowieckim, powiat węgrowski, gmina Miedzna, wieś Ugoszcz :

“Mam w lesie nad Bugiem niewielki dom. Już w ciągu 2011 roku widziałem, że po dłuższej np. dwumiesięcznej nieobecności woda po odkręceniu kranu była brunatna, tłusta. Cuchnęło gazem. Najpierw myślałem, że  moja butla z gazem jest nieszczelna. Gdy jednak stwierdziłem, że gaz czuć było też w różnych miejscach w lesie, zacząłem kojarzyć ten fakt z gazem łupkowym. Zacząłem się interesować tym problemem.

 Wiosną zeszłego roku (2012) po uruchomieniu hydroforu – pobierał wodę z głębokości 18 metrów – nastąpiła w nim detonacja która rozerwała zbrojony drutem przewód gumowy z wodą. Postanowiłem  zainstalować nowy hydrofor.

Latem zeszłego roku – miało miejsce kolejne dziwne zdarzenie. Siedziałem w chałupie na stołeczku. W pewnej chwili nastąpił wstrząs na tyle silny, że spadłem ze stołeczka na podłogę. Ponieważ mój dom jest drewniany wytrzymał wstrząs. Gdyby był murowany na pewno by popękał. Od tej chwili wody w kranie było coraz mniej, a na wiosnę (2013) całkowicie przestała lecieć. Mój hydrofor przestał działać. Widocznie ciek wodny, z którego korzystałem przez 15 lat z głębokości 18 m – zniknął. Potem dowiedziałem się, że firmy poszukujące gazu w łupkach stosują ładunki wybuchowe na dużych głębokościach.

 Od dawna planowałem przeniesienie się na stałe do mojej chałupy w Ugoszczy.  Ponieważ przestało działać moje ujęcie doskonałej wody jestem zmuszony podłączyć się do publicznego wodociągu. To będzie kosztowne, bo dom jest znacznie oddalony od zwartej  zabudowy wsi, w której kilka lat temu zbudowano wodociąg. Gmina odmówiła pokrycia a nawet udziału w kosztach wodociągu dla mnie.

 Przed kilku laty zasiedlono w pobliskim strumyku kilka rodzin bobrów, ale ostatniego lata wszystkie one zniknęły, podobnie jak rybki i raki. Obserwuję także zanik pszczół w okolicy co spowodowało całkowity brak owocowania moich drzew. W tym roku nie było ani jednej śliwki ani jednego jabłka co jest wydarzeniem dotychczas niespotykanym.

 Odwiert gazu znajduje się ok. czterech kilometrów od mojej chałupy, nie jest już czynny. Usytuowany jest w lesie, w trójkącie wsi Treblinka, Maliszewa, Lipki. Leśne drogi są tam rozjeżdżone ciężkim sprzętem a do lasu wylano setki ton jakiegoś błota. Nie byłem w stanie spenetrować terenu ponieważ mój motocykl grzązł w tym błocie po osie. A jeszcze niedawno były tam piękne czyste tereny…

 Natknąłem się także na drugi odwiert w pobliżu miejscowości Złotki Kolonia. Jakieś urządzenia wierciły w ziemi, a z tego miejsca wypływała  brudna ciecz, która bystrym potokiem spływała leśną drogą.

Około trzy lata temu miejscowi rolnicy usiłowali wypędzić ekipę robiącą badania geologiczne w pobliżu wsi, ponieważ potężne ciężarówki wolno przesuwały się polną drogą i emitowały do ziemi silne wibracje.

Zastanawiam się też jak znosi zatrucie środowiska miejscowe bydło i trzoda. Większość krów pije wodę z Ugoszczanki, a dla trzody czerpie się ją ze studzien przydomowych, nie z wodociągu.

Nie rozumiem dlaczego nasze władze zgadzają się na barbarzyńskie niszczenie terenów i trucie ludzi. Kasa ich tak zaślepiła?”

 

zstell@wp.pl tel. 789 341 702

—————————————————————————————————————

Opisana sytuacja nosi znamiona katastrofy ekologicznej. Na jaką skalę – nie wiadomo. Nie zbadano wody z wodociągu ani ze studzien w gospodarstwach.

To doskonała ilustracja przestrzegania przepisów przez firmy wydobywcze.

Bohaterowi tej opowieści i mieszkańcom tej wsi należy się ogromne odszkodowanie. Podobnie jak rolnikom spod Zamościa, którzy od dwóch lat są pozbawieni wody pitnej i wielu innym osobom poszkodowanym przez wiercenia badawcze –  nawet nie eksploatacyjne – w łupkach.  Wygląda na to, że to my Polacy za to drogo zapłacimy, a nie światowe koncerny, które zawiniły, bo im na to pozwolił rząd Donalda Tuska i Sejm.

Koncesje na wiercenia w polskich łupkach zostały  przyznane (bezprzetargowo) oficjalnie nie koncernom, ale małym firemkom zarejestrowanym w Polsce o długiej nazwie (z nazwą koncernu w środku), o kapitale np. 20.000 zł, żeby w razie szkód nie było od kogo żądać odszkodowania.

To kolejna kolonizacja Polski, po przemyśle i po bankach. Tyle, że ta kolonizacja jest bodaj jeszcze groźniejsza, bo niszczy sam rdzeń kraju – jego środowisko, wodę pitną a więc zdrowie mieszkańców.

Nie muszę dodawać, że ŻADNE towarzystwo ubezpieczeniowe nie ubezpieczy Twojego domu od ryzyk związanych z wierceniami w łupkach, podobnie jak od działania energii jądrowej.

Teresa Jakubowska

teresa.jakubowska@op.pl

  606 37 47 47

październik 2013

zobacz także:

USA: Wydobycie gazu łupkowego niszczy zdrowie i życie lokalnych społeczności