Brońcie się, brońcie się!

W Zamościu odbyła się  konferencja o zagrożeniach związanych z planowanym poszukiwaniem i wydobyciem gazu łupkowego na Zamojszczyźnie.

konferencja_lupki

Jak wyjaśniał Szymon Kuczyński, wiceprezes Krajowego Zrzeszania Producentów Rzepaku, współorganizator konferencji, powodem jej zorganizowania są, odbywające się obecnie w gminach, konsultacje społeczne dotyczące planowych prac poszukiwawczych.

Spotkanie zgromadziło jednak w przeważającej mierze rolników – przeciwników wydobycia gazy łupkowego w gminach na wschód od Zamościa. Wyrażali bardziej lub mnie oficjalnie zaniepokojenie o przyszłość swoich gospodarstw. Opisywali barwnie rozdźwięk pomiędzy folderami firm zamierzających pozyskiwać na Zamojszczyźnie gaz z łupków, a rzeczywistym stanem terenów, np. w Stanach Zjednoczonych, na których prowadzone jest wydobycie.  Zgromadzeni w sali konferencyjnej Delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Zamościu obejrzeli fragmenty filmów pokazujących zdjęcia lotnicze pól eksploatacyjnych w Australii. Dominowały obrazy pokazujące tereny pocięte drogami dojazdowymi do gęsto ustawionych szybów.

– Czy tak ma wyglądać Zamojszczyzna w 2020 roku?-  pytali organizatorzy.

Przedstawicielka gminy Dołhobyczów zainteresowała się, czy panowie Kuczyński i Gryn wysyłali zaproszenia na tę konferencję do parlamentarzystów i przedstawicieli firm zainteresowanych wydobyciem gazu. Wiesław Gryń, prezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego, współorganizator konferencji, zapewniał, że zaproszenia zostały wysłane do wójtów wszystkich gmin objętych koncesjami. Żaden z nich nie pojawił się w Zamościu. Natomiast, zdaniem prezesa Grynia, firmy wydobywcze: Orlen, PGNiG i Chevron i ministrowie nie są zainteresowani uczestniczeniem w tego rodzaju dyskusji.

Konferencja była prezentacją badań i opinii pokazujących zagrożenia dla środowiska naturalnego i ludzi, jakie może wywołać wydobycie gazu z łupków.

konferencja_lupki_2013

Ekspert, prof. dr hab. inż. Andrzej Szczepański z krakowskiej AGH (na zdjęciu powyżej), opisał możliwe zagrożenia dla wód zalegających na dużych głębokościach, które mają znaczenie –  zdaniem hydrologów –  strategiczne, jednak nie są pod szczególną ochroną. Wskazał również, że proces badań sejsmicznych i wydobycia gazu łupkowego powinien mieć jawne procedury, oparte na publicznych ogłoszeniach o otwarciu procesów koncesyjnych, z ujawnianiem np. składów mieszanek używanych do szczelinowania.

Andrzej Bąk, jeden z uczestników protestu w Żurawlowie, przedstawił własne obliczenia pokazujące skalę możliwych –  wg. niego – korzyści dla gminy, w której prowadzone jest wydobycie gazu z łupków. Jak obliczył, na podstawie danych z działającego już odwiertu w Lęborku, to około 6 tys. zł rocznie z jednego odwiertu. Co oznacza, że aby mieć 600 tys. zł dla gminy, konieczne będzie uruchomienie 100 szybów.  –  Czy jest miejsce na 100 szybów na naszych polach? –  pytał retorycznie.

 Jeden z uczestników spotkania odwoływał się do przedstawicieli nauki i parlamentarzystów oraz władz samorządowych: “szukajcie gazu tam, gdzie są piaski, laski i karaski”.

 Dr Alina Kowalczuk-Juśko z Wydziału Nauk Rolniczych w Zamościu, zaznaczyła, że świat nauki w Polsce jest podzielony w kwestii interpretacji skutków pozyskiwania gazu z łupków. Dlatego widzi głęboki sens w decyzji Parlamentu Europejskiego, który zadecydował, że konieczne jest opracowywanie ocen oddziaływania środowiskowego dla każdej udzielonej koncesji.

Czy jest możliwe nawiązanie jakiegokolwiek dialogu pomiędzy przeciwnikami wydobycia gazu łupkowego, koncesjonariuszami, władzami gminnymi, przedstawicielami urzędu górniczego, ministerstwem ochrony środowiska? W prywatnej rozmowie, prof. Szczepański wyraził wątpliwości, czy strona rządowa i firmy dysponujące koncesjami są gotowe do takiego dialogu.

 Barbara Siegieńczuk z Occupy Chevron przypomniała, że mieszkańcy Żurawlowa od dwóch lat starają się bronić przed firmą Chevron, przyglądając się szczegółowo dokumentom koncesyjnym i udzielanym pozwoleniom np. na badania czy próbne odwierty. Przyznała, że próba prawnej blokady wydobycia gazu oparta na odwołaniach do konieczności ochrony podziemnych zbiorników wody nie powiodła się, bo takie zbiorniki w Polsce nie mają ochrony ustawowej.

– Teraz czas na wspólne działanie z rolnikami, bo wyłącznie na poziomie władz gminnych, na podstawie uchwał rad gmin, można zablokować wydobycie gazu łupkowego –  apelowała.  Andrzej Bąk dodał, że gminy, w planach zagospodarowania przestrzennego, “nie mają wydzielonych obszarów i terenów górniczych”, co przewiduje prawo geologiczne i górnicze.

konferencja_lupki_2013b

Zdaniem prezesa Gryna, nie powinno być pospiechu w podejmowaniu decyzji o wydobyciu gazu łupkowego na Zamojszczyźnie.

– Zachowajmy wydobycie gazu do czasów, kiedy będziemy mieli lepszą technologię –  nawoływał Gryń. ?”Gaz nam nie ucieknie –  dodał.

Inny ekspert, Grzegorz Krowicki z HR Internal Consultants, wspomniał wcześniej o polskiej technologii wydobycia, jeszcze niedopracowanej, ale bezpieczniejszej dla środowiska naturalnego, opartej na szczelinowaniu za pomocą skroplonego dwutlenku węgla.

 Brońcie się, brońcie się –  apelował prof. Szczepański.

 21 października 2013

źródło: roztocze.net

Opublikowano za zgodą redakcji Zamojskiego Dziennika Internetowego roztocze.net.

zobacz także: Grzegorz Krowicki: Zagrożenia związane z wydobyciem gazu łupkowego w Polsce